czwartek, 27 października 2016

Hollywood w cieniu swastyki (Ben Urwand, "Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem")

Piotr Kletowski
("Projektor" - 5/2016)
W filmie Quentina Tarantino „Bękarty wojny” pada żartobliwe stwierdzenie, że Amerykanie przystąpili do wojny tylko po to, by zniszczyć kinematograficzną konkurencję „w osobie” niemieckiego kina. 

Kino niemieckie, którego potęga budowana była od lat nastych XX w., swoje apogeum uzyskało w latach 30., i mimo emigracji dużej części filmowców z żydowskim rodowodem z III Rzeszy do USA, wciąż utrzymywało dominującą pozycję w europejskiej produkcji filmowej, stanowiąc rzeczywistą konkurencję dla amerykańskiego przemysłu (dość powiedzieć, że technologicznie kino niemieckie było bardziej rozwinięte niż hollywoodzkie – podczas, gdy w Fabryce Snów realizowano „Przeminęło z wiatrem”, w 1939 r., w trójkolorowym Technikolorze, w Niemczech, na jubileusz UFY, w 1943 r., Joseph von Baky, zrealizował „Przygody Barona Munchausena” na taśmie AGFY „łapiącej” pięciokolorowe spektrum). Jednak mało kto wie, że kino niemieckie, także kino nazistowskie (w polskim piśmiennictwie filmoznawczym opisane świetnie w książce Bogusława Drewniaka „Teatr i film Trzeciej Rzeszy”) moderowało w dużym stopniu również amerykańską produkcję filmową, przed 1941 r., a więc przed momentem przystąpienia USA do wojny z Państwami Osi.

Ten niezwykły fenomen naświetla w swej znakomitej książce amerykański historyk i dziennikarz Ben Urwand. „Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem” to świadectwo ścisłej współpracy Hollywood z nazistowskimi Niemcami, w zakresie produkcji i dystrybucji filmów, realizowanych przez amerykańskie studia filmowe, które miały być dystrybuowane na terenie III Rzeszy. Jednym z głównych „bohaterów” książki jest Georg Gyssling – niemiecki konsul w Los Angeles, który nie tylko cenzurował gotowe filmy mające być pokazywane w III Rzeszy, ale również wymuszał poważne zmiany jeszcze na etapie scenariuszowym kierowanych do realizacji filmów. Raporty z aktywnej działalności Gysslinga na polu cenzorskim, przytaczane z pietyzmem przez autora książki, stanowi najistotniejszą i najlepszą część całej publikacji, ukazując w całej krasie nazistowski „Kulturkampf” w Hollywood.

Ścisła współpraca między Hollywoodem a oficjalnymi, kulturalnymi czynnikami nazistowskich Niemiec ma swój przerażający wymiar (o którym, rzecz jasna, piszę również Urwand, przedstawiając choćby losy żydowskich filmowców, którzy uciekli z Niemiec do USA, ale wciąż byli „prześladowani” przez hitlerowców, nie mogąc pracować w Hollywood), jeśli zdamy sobie sprawę, że amerykańskie zagłębie filmowe tworzone było, w przeważającej części, przez amerykańskich producentów żydowskiego pochodzenia, którzy mimo świadomości istnienia Ustaw Norymberskich czyniących antysemityzm fundamentem systemu III Rzeszy, dostosowywali realizowane przez siebie filmy do wymogów niemieckiego rynku, licząc (całkiem zresztą słusznie) na wysokie profity z dystrybucji hollywoodzkich produkcji w Niemczech pod rządami Hitlera.

Dlatego też książka Urwanda dotyka o wiele poważniejszej kwestii, niż tylko kinematograficzna produkcja, kwestii, które raz po raz ponoszą autorzy różnych, mniej lub bardziej precyzyjnych publikacji historycznych: udziału Stanów Zjednoczonych w tworzeniu gospodarczej i kulturalnej potęgi III Rzeszy, właściwie do momentu, kiedy ta – będąc już totalitarnym imperium – rozpoczęła wdrażanie planu „Ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej. Dlatego arcyciekawa, i arcyważna książka Urwanda – mimo poważnego tematu napisana w sposób niezwykle atrakcyjny dla czytelnika (pełna jest niezwykle ciekawych, dodajmy, niekiedy zabawnych anegdot), stanowi świetne uzupełnienie dla takich pozycji jak choćby słynna książka Edwina Blacka „IBM i Holocaust” ukazująca koneksje amerykańskich korporacji ze zbrodniczym, nazistowskim systemem. Zaś po przeczytaniu książki Urwanda warto sięgnąć po równie ciekawą, ale niezauważona szeroko publikację Michała Biskupskiego „Nieznana wojna. Hollywood przeciwko Polsce”, odsłaniająca kulisy anty-polskiej manipulacji wdrażanej przez Hollywood nie tylko inwigilowanego przez nazistów, ale również komunistycznych szpiegów.

Ben Urwand, Kolaboracja. Pakt Hollywoodu z Hitlerem, tłum. Rafał Lisowski, Wyd. Czarne, liczba stron 320.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza